Slow wedding, czyli jak nie zwariować na własnym weselu

Przypuszczalnie wyjaśnień pojęcia slow wedding jest więcej niż schabowych zjedzonych w całej historii polskich wesel – zwłaszcza że idea nadal jest nowa, enigmatyczna i dopiero nabiera popularności. Czym więc wyróżnia się wesele w stylu slow wedding?

Możemy z dużą dozą pewności stwierdzić, że epitety „niewymuszony” i „naturalny” będą odgrywały tu główną rolę. Co można zatem zrobić, żeby nasze wesele było slow?

Najlepiej… nie za wiele.

Pierwszy toast może spokojnie poczekać, aż wszyscy Goście znajdą się w sali. A nawet do momentu, kiedy zaczną się zastanawiać, co teraz

Toast za Młodą Parę, kiedy Młodej Pary nie ma jeszcze w sali, a kilku dziadków-niedobitków robi jeszcze zdjęcia wnuczkom na zewnątrz, bo napięty grafik Wielkiego Dnia goni? Prawdziwy weselny wyjadacz na pewno widział to nie raz. Tylko po co tak się spieszyć?

Celebracja tego momentu z pewnością będzie bardziej udana, kiedy wszyscy dopiero co zjednoczeni Goście zdążą porozmawiać i skupią się na kolejnym highlight’cie wesela.

Drugi toast może poczekać, aż Goście skończą przeżuwać obiad. Nikt nie chce usłyszeć „Sto lat” przy akompaniamencie sztućców, odsuwanych krzeseł i ostatnich… mlaśnięć

Jeśli obiad trochę się przedłużył i zachodzi obawa, że pierwszy taniec odbędzie się 17 sekund później… nic się nie dzieje. Pozwólmy Gościom delektować się obiadem, odetchnąć i porozmawiać ze sobą. Wesele to nie wojsko i nikt nie musi chodzić jak w zegarku.

Porozmawiajcie ze swoim DJ-em lub zespołem o tym, że najbardziej zależy Wam na komforcie Gości i niewymuszonym tempie imprezy. Dlatego z toastem lub zabawą można poczekać na moment, kiedy nikt albo prawie nikt już nie je.

Poproście obsługę sali, żeby z daniami-atrakcjami poczekała na przerwę w zabawie

Możecie dać do zrozumienia obsłudze sali, że nie zależy Wam na tym, aby tort weselny czy płonący świniak pojawiły się o pełnej godzinie. Jeśli akurat to parkiet płonie, warto poczekać z wielkim show chociażby te 2 minuty do końca piosenki. To z pewnością lepsze niż zdezorientowany Gość, który w środku „YMCA” orientuje się, że jego ruchy taneczne są podświetlane przez sztuczne ognie, a od bliskiego spotkania tort-plecy dzielą go milimetry.

Zapewnijcie atrakcje, ale nie zmuszajcie Gości do korzystania z nich

Wesele to wiele, wiele godzin jedzenia, picia i tańca. Warto zapewnić Gościom odskocznię od tych czynności. Wystarczy, że DJ poinformuje o dodatkowych możliwościach, ale nie musi na siłę zaciągać opornych na miejsce zdarzenia. Fotobudka, gra w frisbee, a może… lekcja salsy? Trening jogi?! To mogą być naprawdę zabawne i angażujące doświadczenia, dzięki którym Wasza rodzina i przyjaciele złapią „drugi oddech” i wrócą na dance floor z nową energią.

Kiedy po godzinie luzu DJ nagle podgłośni sprzęt, a z głośników wydobędzie się „Let’s Get It Started”, Goście sami przybiegną na parkiet i z pewnością będą bawić się lepiej niż gdyby zostali do tego przymuszeni.

„Sto lat”, „A teraz idziemy na jednego”, „Gorzko, gorzko”, zabawy – robić to czy nie?

Wszystko zależy od Was. Jeśli czujecie, że Wasza rodzina tego potrzebuje i absolutnie nie przepuści – może warto w jakimś stopniu pozostać przy tradycji. Jeśli myślicie, że nikt nie będzie miał na to ciśnienia, możecie pomyśleć o alternatywach.

Drink bar, zabawne przemowy w wykonaniu rozrywkowej Cioci i najlepszego kumpla Pana Młodego – to też jest sposób. A jeśli chodzi o zabawy – istnieją też fajne i zupełnie niekiczowate! Na przykład – możecie poprosić Gości, żeby spisali na kartkach zabawne lub wzruszające wspomnienia związane z Wami, które następnie zostaną odczytane przez DJ-a/wodzireja, a Wy będziecie musieli zgadnąć, kto jest ich autorem. Jeśli Wam się nie uda, Gość otrzymuje jakiś sympatyczny gratis.

A „Gorzko, gorzko” – czy jest fajne? Czy wymuszone, odgrywane pocałunki tak naprawdę sprawiają frajdę Wam albo komukolwiek innemu? Warto się nad tym zastanowić. Jeśli Goście w pewnym momencie wesela się na to uprą, dajcie im satysfakcję lub róbcie, cokolwiek uważacie. A czy DJ ma być inicjatorem takich zabaw – to możecie wcześniej z nim ustalić.

Tak jak mówiliśmy na początku, slow wedding to ogólna idea, dlatego definicji i pomysłów na jej realizację może być wiele. Jeśli w ogóle nie zgadzacie się z artykułem – to też dobrze! Dajcie znać, czym dla Was jest slow wedding w komentarzach.

Zdjęcia: Tomasz Tołłoczko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *